O fundacji

Zygmunt Nissenbaum

Założyciel i pierwszy Prezes Zarządu Fundacji Rodziny Nissenbaumów w Warszawie

Zygmunt (Sigmund, Shimon) Nissenbaum urodził się 25 lipca 1926 roku w Warszawie. Był synem Lejba i Chany-Perli i miał czworo rodzeństwa: dwóch starszych braci i dwie starsze siostry. Jego ojciec prowadził cegielnie pod Warszawą. Rodzina mieszkała na warszawskiej Pradze przy ulicy Środkowej 16. W latach trzydziestych Zygmunt uczęszczał do jednej ze szkół prowadzonych przez Tarbud. Rodzina Nissenbaumów mieszkała na Pradze do końca października 1940 roku, później została przesiedlona do utworzonej przez władze niemieckie „Żydowskiej Dzielnicy” – warszawskiego getta. Na początku wprowadziła się do swojej rodziny przy ulicy Pawiej 15/3. Był to jej pierwszy, oficjalny adres w getcie. Później rodzina Nissenbaumów mieszkała przy ul. Grzybowskiej i Miłej.

W getcie, tak jak tysiące innych rodzin żydowskich, imali się różnych zajęć. Matka Zygmunta i jego siostry zarabiały na życie głównie kuśnierstwem, podczas gdy on starał się zdobyć jedzenie poza murami getta. Był przez to stale narażony na niebezpieczeństwo zatrzymania przez Niemców. Udało mu się również przemycać broń dla powstania w getcie. Zygmunt przedostawał się przez dziury w murze na aryjską stronę, gdzie miał kilka kryjówek, w tym na cmentarzu żydowskim na Bródnie, który znał od wczesnego dzieciństwa. Jedna z takich wypraw miała bardzo dramatyczny przebieg. Na jednej z ulic Warszawy Zygmunt został zatrzymany i ciężko pobity przez esesmana za brak opaski na ramieniu. Zaraz potem został zapędzony wraz z grupą innych Żydów na Umschlagplatz. Korzystając z nieuwagi strażników wymknął się i po raz pierwszy ocalił życie.

Po raz drugi trafił na Umschlagplatz na początku 1943 roku. Zatrzymany na ulicy znalazł się wraz z setkami innych Żydów w jednym z wagonów oczekujących na odjazd do Treblinki. Korzystając z okazji, że stojący przy wagonie strażnicy zajęci byli czymś innym, zeskoczył na ziemię i rzucił się między ciała zastrzelonych obok wagonów ludzi. Kiedy pociąg odjechał, „martwy” Zygmunt został zawieziony wózkiem na cmentarz przy ulicy Okopowej i wrzucony do dołu ze zwłokami. Wieczorem wydostał się na powierzchnię i wrócił do domu.

W tamtym okresie cała jego rodzina – z wyjątkiem najstarszej siostry, która w lipcu 1942 r. została wraz z mężem i dzieckiem wywieziona i zamordowana w Treblince – ukrywała się w getcie w kryjówce wybudowanej na strychu jednego z domów. Kiedy w kwietniu 1943 r. podczas powstania w getcie budynek został podpalony, ukrywający się w nim ludzie musieli opuścić kryjówki, aby ratować życie. Większość z nich, w tym rodzinę Nissenbaumów, Niemcy zapędzili na Umschlagplatz. Zygmunt wraz z ojcem, bratem Józefem, matką i drugą siostrą Bronią trafili do Treblinki. Było to pod koniec kwietnia lub na początku maja 1943 roku.

Po przybyciu do Treblinki ojciec i brat Zygmunta znaleźli się w grupie około osiemdziesięciu osób. Esesmani wybrali ich w czasie selekcji i zamierzali przewieźć do innych obozów, gdzie mieli pracować jako przymusowi robotnicy. Matka Zygmunta, Chana-Perla, która to obserwowała, natychmiast go pobłogosławiła i powiedziała: „Musisz przeżyć, żebyś później mógł opowiedzieć o tym, co się z nami stało”. Zygmunt został wraz z matką i siostrą skierowany do komory gazowej, ale zdołał się wmieszać w grupę osiemdziesięciu mężczyzn, którzy tak jak jego ojciec i brat Józef zostali poddani selekcji i mieli być skierowani do pracy na rzecz niemieckiego przemysłu zbrojeniowego jako robotnicy przymusowi.

Tego samego dnia Lejb, Zygmunt i Józef zostali wywiezieni do obozu na Majdanku. Po kilku tygodniach, w maju 1943 r. wysłano ich do obozu pracy w Budzyniu, gdzie Niemcy urządzili fabrykę części do samolotów. Lejb, Józef i Zygmunt przebywali tam do wiosny 1944 r. W czerwcu, po likwidacji fabryki, trafili przez Auschwitz do obozu w Płaszowie. Stamtąd dowożono ich do pracy między innymi do fabryki mieszczącej się w podziemiach kopalni soli w Wieliczce, gdzie Niemcy produkowali części do samolotów. Na początku sierpnia 1944 r., kiedy produkcja została wstrzymana, Nissenbaumowie zostali wywiezieni do obozu we Flossenbürgu w Niemczech. Początkowo pracowali w tamtejszych kamieniołomach. Po kilku miesiącach Zygmunt, jego ojciec i brat zostali przeniesieni do miejscowości Hersbruck, w której znajdował się jeden z podobozów KZ Flossenbürg. Niemcy zatrudnili tam więźniów do budowy wielkiej, podziemnej hali fabrycznej, gdzie miała powstać fabryka silników dla myśliwców. Zakład ulokowano w skale, żeby go uchronić przed nalotami alianckich bombowców. W tych sztolniach pracował też Zygmunt. Po kilku tygodniach wrócili do obozu we Flossenbürgu.

Na początku kwietnia 1945 roku Niemcy ewakuowali ten obóz. Zygmunt, jego ojciec i brat zostali wywiezieni do obozu w Offenburgu. Zajmowali się tam między innymi naprawą torów kolejowych i rozbrajaniem niewypałów. 12 kwietnia 1945 roku, na kilka dni przed wyzwoleniem obozu, w piwnicy jednego z budynków koszarowych doszło do masowej zbrodni. Esesmani wymordowali tam grupę chorych, starych i niezdolnych do pracy więźniów. Jedną z ofiar był ojciec Zygmunta, Lejb. Tej samej nocy Zygmunt i Józef znaleźli się w pociągu, którym naziści zamierzali wywieźć więźniów nad Jezioro Bodeńskie, żeby ich w nim utopić. Pociąg został zbombardowany przez lotnictwo alianckie. Korzystając z zamieszania, Zygmunt i Józef uciekli z grupą więźniów do pobliskiego lasu. Kilka dni później natknęli się na francuski patrol. Byli wolni. Po wojnie Zygmunt pozostał w Niemczech, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, Sonję. Oboje postanowili zamieszkać w Konstanz. Zygmunt założył tam swoje pierwsze własne przedsiębiorstwa.

***

W kwietniu 1983 roku władze PRL zorganizowały obchody 40. rocznicy wybuchu powstania w warszawskim getcie. Do udziału w uroczystościach zaproszono organizacje żydowskie z całego świata. Zygmunt Nissenbaum przybył do Polski jako oficjalny przedstawiciel delegacji Centralnej Rady Żydów w Niemczech. W drodze do Warszawy towarzyszyła mu żona Sonja i syn Gideon. Oprócz oficjalnych uroczystości program pobytu przewidywał też wyjazd do Krakowa, Treblinki, Majdanka i Auschwitz-Birkenau. W Warszawie Zygmunt Nissenbaum odwiedził swój dawny dom na warszawskiej Pradze i stary cmentarz żydowski na Bródnie.

Wizyta na całkowicie zdewastowanym cmentarzu bardzo nim wstrząsnęła. Podjął tam wtedy spontaniczną decyzję o utworzeniu w Polsce fundacji, która będzie ratować stare żydowskie cmentarze i siedziby gmin, żeby je­ napełnić nowym życiem. Proces tworzenia pierwszej po wojnie fundacji w Polsce rozpoczął się w 1983 r., w kwietniu 1985 r. została ona wpisana do rejestru fundacji w Polsce. Do jej pierwszych wielkich projektów należało uratowanie cmentarza na Bródnie, na którym znajdowało się ok. 328 tys. grobów i zagwarantowanie wiecznego spoczynku duszom pochowanych na nim warszawskich Żydów. W ciągu kilku lat cmentarz został uporządkowany i ogrodzony, chociaż wcześniej władze miasta chciały posadzić na jego terenie las.

W latach 1983-2001 kierowana przez Zygmunta Nissenbauma Fundacja angażowała się w liczne prace na terenie Polski. Ogrodziła, uporządkowała i uratowała od zagłady wiele cmentarzy, na których znajdowały się setki tysięcy grobów, prowadziła prace renowacyjne w synagogach i ohelach, dbała o miejsca związane z martyrologią Żydów. W Leżajsku, Lelowie i Szydłowcu stworzyła stałą infrastrukturę umożliwiającą tysiącom chasydów z całego świata pielgrzymowanie do grobów słynnych cadyków, tak jak to miało miejsce wcześniej przez kilka wieków.

W 1988 roku Fundacja doprowadziła do wstrzymania prac budowlanych na terenie byłego stadionu SKRY w Warszawie, gdzie w czasie II wojny naziści zamordowali i pogrzebali tysiące ludzi. Dzięki interwencji Fundacji szczątki zostały owinięte w całuny i ponownie pochowane na tym samym miejscu. Od 1988 r. Fundacja nieprzerwanie sprawuje opiekę nad tym miejscem.

Fundacja czynnie wspierała odrodzenie kultury żydowskiej w Polsce sponsorując wystawy, książki, koncerty i konferencje poświęcone tematyce żydowskiej. Zygmunt Nissenbaum dążył do tego, żeby odrodzona kultura żydowska w stolicy Polski ponownie stała się nieodłącznym i stałym składnikiem wspólnej kultury wszystkich mieszkańców Warszawy – Polaków i Żydów.

W 1996 r. jeden z senatorów Kongresu Stanów Zjednoczonych powiedział w wygłoszonej przez siebie mowie: „Zygmunt Nissenbaum poświęcił swoje życie dla utrzymania i ratowania wspaniałego dziedzictwa żydowskiego w Polsce […] Zygmunt Nissenbaum – często prawie osamotniony – walczył z przeciwnościami losu, aby chronić cmentarze żydowskie w Polsce”.

W tym samym przemówieniu senator zacytował słowa rabina Hertza Frankela z Brooklynu – wiceprzewodniczącego Światowej Rady Ortodoksyjnych Gmin Żydowskich – który powiedział: „Osobiście widziałem, jak Pan Nissenbaum wkładał do trumien ludzkie szkielety podeptane przez chuliganów. Jego oddanie, troska i sumienie są inspiracją dla Żydów na całym świecie”.

Zygmunt Nissenbaum zmarł 11 sierpnia 2001 roku w Konstanz w wieku 75 lat. Po jego śmierci stery Fundacji przejęła jego małżonka, bł. p. Sonja Nissenbaum, a po jej śmierci na czele Fundacji w 2019 r. stanął syn fundatora, Gideon Nissenbaum. O śmierci założyciela Fundacji pisała m.in. gazeta Los Angeles Times (23.08.2001) oraz izraelski Haaretz (30.10.2001).

W uznaniu zasług dla pionierskiej działalności Zygmunta Nissenbauma w Polsce został on kilkakrotnie uhonorowany medalami i odznaczeniami:

  • Złoty Medal Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej (1988 r.)

  • Krzyż Oświęcimski (1990 r.)

  • Medal za Warszawę 1939-1945 (1998 r.)

  • Krzyż Komandorski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej (1992 r.) w uznaniu osobistego wkładu Zygmunta Nissenbauma, jak również wkładu Fundacji Rodziny Nissenbaumów w ratowanie kultury żydowskiej, związków kulturowych żydowsko-polskich oraz śladów walki i męczeństwa Żydów na terenie Polski w dobie Holokaustu

Po śmierci Zygmunta Nissenbauma Fundacja kontynuowała swoją działalność. M.in. w 2014 roku wsparła finansowo główną wystawę Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, jak również utworzyła Fundusz Edukacyjny Fundacji Rodziny Nissenbaumów. Dzięki niemu sfinansowano pięć dwutygodniowych letnich projektów edukacyjnych z udziałem po 14 studentów z Polski, Izraela i Niemiec. W jego dwóch ostatnich edycjach udział wzięli także wykładowcy i studenci z Ukrainy. W sumie w projekcie wzięło udział łącznie 240 studentów.

Fundacja jest jednym z 27 Znamienitych Darczyńców Muzeum Historii Żydów Polskich.